Orange is the new white, czyli ekologia po brukselsku

Czas leci jak szalony, za chwilę koniec listopada, potem święta i już koniec roku. Ani się obejrzymy, a będą wakacje.
W szkole tradycyjnie- intensywnie. Młodzież ciężko pracuje, a ja razem z nimi. Obecnie zgłębiamy pisanie dzienników, ułamki zwykłe, renesans w Europie. Wkrótce na etyce będziemy dyskutować o ekologii.
Dziś zatem o moich zmaganiach z brukselską segregacją śmieci.

Kolorowo!

Zacznę od tego, że od samego początku moja dzielnica wydała mi się bardzo czysta. Faktycznie, chyba nie w całym mieście tak jest, ale w Uccle bardzo pilnuje się tego, aby śmieci nie szpeciły krajobrazu. Mam na myśli to, że porządku pilnują nie same służby miejskie, ale i obywatele. Nie zdarzyło mi się jeszcze uświadczyć psiej kupy na środku chodnika (widok tak częsty w Paryżu...), rzadko kiedy widzę odpadki na ziemi. Ok, sprzątający nie martwią się zbytnio zamiataniem liści... ale to akurat wspaniale się w krajobraz wpisuje😊

Nie do końca wiem, co mieli na myśli autorzy ławeczki, skoro jest drewniana, no, ale w okolicy są przyjeciele drzew, w każdym bądź razie 😊

Jeszcze w sierpniu, zaraz jak się sprowadziłam, na mojej ulicy zorganizowano tzw. "brocante"- wyprzedaż garażową, gdzie chętni sprzedawali różne szpargały. Rano ulica wyglądała tak:


Może nie widać tego wyraźnie, ale stoisk ustawiło się mnóstwo; niektóre z jedzeniem, papierowymi talerzykami, poza tym dużo ciuchów, bibelotów, rupieci... Wychodziłam akurat gdzieś na cały dzień i już sobie wyobrażałam, jak będzie wyglądać sytuacja wieczorem. Jakież było moje pozytywne zaskoczenie, gdy wieczorem zobaczyłam poniższy widok:


Czyściutko, wszystko pięknie popakowane w worki. Brocanty odbywają się w niedzielę, a w naszej dzielnicy zbiór śmieci odbywa się o świcie następnego dnia. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.

Kiedy jednak poszłam do agencji nieruchomości z pytaniem o segregację, mój nieoceniony agent François ochoczo wydrukował mi następujący "samouczek śmieciowy".

Kalendarz zbioru śmieci- dane worki i pora wystawienia ich przed dom

Które śmieci do której torby...?

Dobra, pomarańczowe do żywnościowych...

Materiały bardziej niebezpieczne

Punkty zbioru szkła i odpadków chemicznych w mojej okolicy

Punkty zbioru elektrośmieci

Przedmioty niebezpieczne, np. rozbite szkło, lustro, igły, noże...

Tak się właśnie zaczęła zabawa. W supermarkecie trzeba było nabyć potrzebne materiały do segregacji.

Torba niebieska- plastik, metal i opakowania po napojach. 
Torba żółta- papier.
Torba zielona- odpadki "ogrodowe" (z tym raczej problemu nie będzie, nawet balkonu nie mam, a nawet gdybym miała, to przecież nawet kaktusa kiedyś zasuszyłam. Zielonych toreb nawet nie miałam zatem po co kupować). 
Torba pomarańczowa- brukselska nowość- odpadki żywnościowe, organiczne, które stanowią 40 %...
... torby białej- czyli torby "do wszystkiego". A nie, czekajcie... nie do wszystkiego. Leki do apteki, szkło do kontenerów koło tego samego marketu, gdzie kupuję torby, chemiczne odpady do punktów sama nie wiem, gdzie...Szaleństwo!

Dobra. Na początku kupiłam też pomarańczowe torby. Super. Kiedy wyrzucałam do nich skórki od pomarańczy, na początku nawet ładnie pachniało. Gorzej się stało, kiedy dotarło do mnie, że pomarańczowe torby są zbierane raz na tydzień. Zatem pomarańczki już nie wonią tak przepięknie, a do nich dołącza spleśniały chleb, który staje się jeszcze bardziej spleśniały i razem z pomarańczką tworzą uporczywy dla nosa duet. Ba, żeby duet! A stare kosteczki po kurczaczku? A, nie daj Panie Boże, resztki rybki?

Szybko zatem z pomarańczowej torby zrezygnowałam. W końcu "when in doubt, use the white bag" (jeśli masz wątpliwości, użyj białej torby).
Aluminium... czy to już kwalifikuje się jako papier czy może jakaś pochodna metalu? (blondynka się zastanawia...)

Kiedy już w miarę ogarnęłam i wrzucałam papier do papieru i td. (np. kartonowe pudełka wydawały mi się papierem, plastikowe kubeczki po musie czekoladowym- plastikiem), natrafiłam na dokładne wytłumaczenie "co do czego". Tekst specjalnie dla tzw. ekspatów po angielsku. No i okazuje się, że cały czas robiłam to źle!
Bo np. kartony po piciu mieszczą się w tajemniczym skrócie PMD (plastic- metal- drink). Drink, to drink, zatem karton DE FACTO w większości papierowy trafia do torby, jak myślałam pierwotnie, na plastiki. Z kolei kubeczki po jogurtach, jak i te po zjadanych przeze mnie masowo musach czekoladowych, mają prawo jedynie iść do białej torby. Dlaczego? Generalna zasada brzmi: "If the item's top is smaller than the bottom, then it can be recycled" ("Jeśli górna część rzeczy jest węższa niż dolna, można ją oddać do surowców wtórnych"). Do  niebieskiej torby. Oszaleję.

Dobrze, że czasem producenci podpowiadają, jak to zrobić...

Słoiczek po pesto do szkła, dekielek do niebieskiej torby, etykietka... zaraz, czerwonych toreb przecież nie ma...?
Jak widać, Belgowie kwestie ekologii, a szczególnie segregacji śmieci traktują naprawdę serio.
Trzeba się nad tym poważnie skupić, gdyż za złą segregację albo (o zgrozo!) jej brak, grożą wysokie grzywny (nawet kilka tysięcy euro).
Wpadli też jednak na pomysł, by ludziom trochę ułatwić życie. Istnieje tu aplikacja Recycle!app, która po pierwsze zawiera terminarz wywozu śmieci, po drugie ustawia przypomnienia w telefonie odnośnie wystawienia śmieci przed posesję i wreszcie- wskazuje najszybszą drogę do odpowiednich punktów zbioru np. odpadów elektronicznych. Czas rozważyć instalację tego bajeru...

A teraz, Państwo wybaczą, muszę już iść. Niedziela wieczorem, trzeba wynieść śmieci mieszane i plastiki. Czy ki tam czort...

PS. Kupiłam pralkę. Nadal na nią czekam. Zatem do następnego wpisu...😉

Komentarze